Rozdział z tygodniowym poślizgiem
Tak wiem... jestem leniem ahahh
Zapraszam do czytania :)
*
- Czy zostaniesz... moją przyjaciółką? - spytał się chłopak uśmiechając się
- Oh.. oczywiście, nawet nie musiałeś pytać - zaśmiałam się
Zauważyłam, że chłopak był rozdarty jakby chciał się spytać o coś jeszcze ale zmienił zdanie. Uśmiechnęłam się zachęcająco. Niall odpowiedział uśmiechem i opuścił głowę wpatrując się w swoje kolana. Poczułam się nieswojo.
- Niall.. może ja już pójdę? - spytałam lekko się uśmiechając
Chłopak spojrzał na mnie.
- Mogę cię odprowadzić? - spytał z nadzieją
- Oczywiście - powiedziałam zeskakując z lady
Niall jakby się ożywił i podążając za mną podszedł do drzwi i je otworzył. W progu krzyknął do Harry'ego, że zostawia go samego w cukierni i wyszedł na zewnątrz. Objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego zaskoczona. Chłopak speszył się i zabrał swoją rękę z mojej tali. Wsadził dłonie do kieszeni swoich spodni i szedł milcząc obok mnie. W końcu stanęliśmy pod bramą akademika. Obróciłam się w stronę chłopaka i szybko pocałowałam go w policzek po czym odeszłam machając ręką. Wchodząc do budynku ostatnim co zobaczyłam był jego uśmiech.
*
około 2 miesiące później
*
A więc.. przyszła zima. Aktualnie była połowa grudnia. Za oknami padał piękny śnieżnobiały puch. Ja i Niall byliśmy dobrymi przyjaciółmi, widywaliśmy się prawie codziennie. Jednego dnia ja przychodziłam do niego do cukierni, kiedy indziej on stał pod bramą akademika czekając na mnie. Z moją współlokatorką byłam w równie dobrych kontaktach. Często wychodziłyśmy razem na zakupy, robiłyśmy razem projekty... stałyśmy się dla siebie jak siostry. Uśmiechnęłam się do siebie.W tej chwili siedziałam na zajęciach i rozmyślałam o wszystkim co stało się od początku roku szkolnego. Myślałam też o tym jak dawno nie widziałam się z moją prawdziwą siostrą.. po prostu tęskniłam. Czekałam z utęsknieniem na koniec wykładu. Niedawno zaczęto nas przygotowywać do sesji na koniec semestru. Byłam wykończona. To całe gówno miało zacząć się już za 2 miesiące, a ja co prawda uczyłam się systematycznie ale już zaczynałam denerwować i tu właśnie ludzi z mojego akademika i studiów wpadli na najgłupszy pomysł.. Postanowili urządzić zabawę! Tak! Zabawę! Aby się odstresować, napić i nie wiadomo co jeszcze. Zgadnijcie kiedy miało się do odbyć? Już za 2 dni. Oczywiście wszyscy byli podekscytowani. Wynajęto klub i chcąc nie chcąc musiałam się na to złożyć. Amy tak jak ja nie miała z kim iść więc będąc singielkami postanowiłyśmy się tam udać razem. Dzisiaj miałam w planach iść na zakupy w których towarzyszyć mi będzie właśnie Amy i Niall. Spojrzałam w kierunku brunetki, siedziała wpatrzona w tego bruneta na którego wpadła na początku roku. Boże.. nieszczęśliwie zakochana. Jak on miał na imię? Zayn? Chyba tak. Wyjątkowe i ciekawe. Chłopak wydawał się olewać cały świat, wszędzie był sam mimo, że całkiem sporo dziewczyn posyłało mu zachęcające spojrzenia on pozostawał nie wzruszony. Zanotowałam kilka słów wykładowcy w zeszycie. W końcu Amy odwróciła wzrok i skupiła się na wykładzie. W tej chwili zanotowałam coś zaskakującego. Zayn spojrzał się na nią i lekko uśmiechnął. Czyli.. Czy to była nieszczęśliwa miłość z obu stron? Wpadłam na pomysł żeby działać najwyżej na zabawę pójdę sama. Uśmiechnęłam się. Musiałam mój plan wcielić w życie.
*
Wykład się skończył wszyscy powoli opuszczali salę. Zayn wciąż siedział na swoim miejscu i zbierał notatki do torby. Szybko do niego podbiegłam.
- Hej! Masz na imię Zayn, prawda? Więc czy nie chciał byś iść z moją koleżanką na zabawę? Widzę, że na siebie patrzycie, to co? Zgodzisz się? - Zasypałam bruneta pytaniami z szybkością światła
Przez chwile patrzał się na mnie zaskoczony. A po chwili wypuścił powietrze i zamknął oczy.
- Myślę, że ona raczej mnie...
- Co ty mówisz? Proszę zaufaj mi! Ona tam stoi! Podejdź do niej! - przerwałam mu
Spojrzeliśmy oboje w kierunku Amy. Brunetka rozglądała się nie pewnie w poszukiwaniu najpewniej mnie.
- To co? - spytałam
- Hmm.. dobrze, ale jeśli się nie zgodzi to..
- Tak, to będzie moja wina! A teraz idź! - ponownie przerwałam Zayn'owi
Brunet w końcu wstał i ruszył w kierunku mojej przyjaciółki. Ta zrobiła zaskoczoną minę, a ja wyszłam z sali uśmiechając się do pary która w tej chwili ze sobą rozmawiała.
Poczułam się lepiej bo tak jakby pomogłam ich miłości.. szkoda, że mi nikt nigdy tak nie pomoże.
Wyszłam na dziedziniec i zszokowana otworzyłam usta widząc pewną osobę.
*
HELOOOOOOO
JAK SIĘ PODOBAŁO?? WSTAWIŁAM SPECJALNIE NA ŚWIĘTA (:
sobota, 19 kwietnia 2014
sobota, 5 kwietnia 2014
Rozdział II - Czy chciałabyś..?
Przepraszam, że tyle czasu nie było rozdziału ale teraz obiecuje, że będą normalnie c;
Zapraszam do czytania
*
Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie nucąc pod nosem. Wyjęłam z szafki czarną kloszowaną spódnice do kolan, białą koszulę, różowy sweterek oraz czarne koturny z kokardką. Westchnęłam. Zdjęłam z półki kilka kosmetyków i wróciłam do łazienki. Ubrałam się w przygotowane ubrania. Stanęłam przed lustrem. Zaczęłam zaplatać warkocz na prawą stronę. Przyjrzałam się sobie. Nigdy nie uważałam siebie za brzydką. Wręcz przeciwnie. Lubiłam siebie. Wiele osób mi tego zazdrościło. Nawet kiedy będąc młodsza byłam wyśmiewana wciąż uważałam siebie za nie najgorszą. To chyba dobrze, co nie? Nałożyłam lekki makijaż na twarz, poprawiłam jeszcze raz usta kremowym błyszczykiem i wyszłam z łazienki. Zauważyłam, że moja współlokatorka się już przebudziła. Była to brunetka z miłą twarzą i błękitnymi oczami. Zdawała być się nie najgorszą sąsiadką. Zerknęłam na zegarek. Była 7:30.
- Czemu mnie obudziłaś? - powiedziała oskarżycielskim tonem brunetka patrząc na zegarek
- Nie obudziłam cię, sama się obudziłaś - odparłam
- Ale światło... - zaczęła
- Za światło możesz winić słońce nie mnie - mrugnęłam do niej
- No dobrze.. skoro już wstałam.. - powiedziała powoli przeciągając się - to jak masz na imię? - spytała stojąc już wyprostowana obok mnie
- Lily - odparłam uśmiechając się
- Jak słodko! Ja jestem Amy - wyciągnęła rękę, uścisnęłam ją
- Fajne imię - powiedziałam
- Ugh.. niezbyt je lubię - powiedziała z naburmuszoną miną brunetka przez co musiałam się zaśmiać
- Jest ładne, wprost perfekcyjne! - wykrzyknęłam
- Omm.. no to dziękuję - odparła zadowolona Amy - Łazienka już wolna? - spytała po chwili
- Tak - odparłam - możesz wejść - dodałam
Amy wyjęła to co potrzebne z szafek i ruszyła szybko do łazienki.
Wydawała się być zwykłą pogodną dziewczyną. Nawet miłą. Uśmiechnęłam się. Przypominała.. przypominała mi moją siostrę. Oby dwie były brunetkami jednak moja siostra miała brązowe oczy, a Amy błękitne. Oby dwie były bardzo pogodne. Przysiadłam na krześle obok biurka. Poprawiłam włosy. Byłam poddenerwowana. Zgadnijcie dlaczego? Otóż.. Wczoraj Niall poprosił mnie żebym do niego znowu wpadła, więc stwierdziłam że przyjdę jak wczoraj około 12. Byłam bardzo ciekawa tego spotkania, chciałam dowiedzieć się więcej o blondynie. Miał miły uśmiech i chyba był godny zaufania.
*
Z moich rozmyślań o chłopaku wyrwała mnie Amy potrząsając moje ramię. Była ubrana w szary sweter, zwykłe dżinsy i trampki.
- Idziesz coś zjeść? - spytała
- Gdzie?
- Do McDonalda - powiedziała Amy
- Hmm.. - zamyśliłam się - czemu nie, jestem głodna i zjem nawet fastfood
Tak nie przepadałam za McDonaldem, czy KFC ale tak dawno nie byłam w tego typu miejcu, że z chęcią coś tam zjem.
- To super! - wykrzyknęła brunetka i ruszyła w stronę drzwi
Po chwili również wstałam, chwyciłam telefon oraz portfel i włożyłam je do kieszeni moich spodni. Ruszyłam za Amy która stała w progu lekko się niecierpliwiąc. Zeszłyśmy po schodach na parter gdzie Amy wpadła przez swoją nieuwagę na chłopaka. Brunet, brązowe oczy, nawet wysoki. Widziałam go wczoraj na wykładach. Chwała Bogu żadne z nich się nie przewróciło więc nie musiałam odkładać swojej wizyty w McDonaldzie i zaspokojenia głodu na później. Szarpnięłam za rękaw Amy i wyprowadziłam ją na zewnątrz budynku.
- To w którą stronę idziemy? - spytałam
Brunetka zachowywała się jakby ktoś na nią rzucił zaklęcie bądź miała bliskie spotkanie z meduzą - oczywiście tą z greckiej mitologii. Pstryknełam palcami przed jej twarzą. W końcu ożyła i zaczęła prowadzić mnie do McDonalda. Nadal miała nieobecny wzrok.
*
Weszłyśmy do fastfooda. Amy wyglądała już na całkowicie żywą co mnie bardzo ucieszyło. Podeszłyśmy do lady. Bez zastanowienia zamówiłam tosty z jajkiem, muffinke i kawę. Amy ponowiła moje zamówienie. Po kilku minutach odebrałyśmy nasze śniadanie i udałyśmy się z nim do jednego ze stolików. Byłam tak pochłonięta spożywaniem mojego tosta, że nie zauważyłam, że Amy ponownie odpływa.
- Amy? Amy?? Amy! - zaczęłam ją budzić
- Tak? - powiedziała jakby ktoś wyrwał ją ze snu
- Jesz, czy nie? - spytałam
- A tak... Już jem - powiedziała chwytając w rękę tosta
Przez reszte naszego jakże "zdrowego" śniadania rozmawiałyśmy między innymi na temat 'jak dobra jest ta muffinka'. Nie wspomniałyśmy ani razu o chłopaku.
*
Wróciłyśmy już do akademika. Amy zamiast nieprzytomnie leżeć wyszła na korytarz i pukała do pokoi próbując poznać ludzi. Bynajmniej taki miała zamiar. Ja natomiast zerkałam niecierpliwie na zegarek i bawiłam się moim telefonem grając w pacmana. Zerknęłam ponownie na zegarek. Tak! Jest już wpół do dwunastej. Mogłam wyjść! Ucieszyłam się. Szybko wstałam z łóżka i wybiegłam z pokoju. Rękawy zarówno sweterka jak i koszuli miałam podwiniete do łokci ze względu na temperaturę która na prawdę wyjątkowo jak na tą porę roku była wysoka. Włosy miałam spięte w warkocz przerzucony na prawą stronę. Całości dopełniał mój wielki uśmiech z którym szłam w kierunku cukierni.
*
Weszłam uśmiechnięta do budynku. Dzwoneczki w drzwiach donośnie zadzwoniły. Przy ladzie stał wyłącznie brunet z którym Niall wczoraj pracował. Zaniepokoiłam się. Co jeśli Niall miał dzisiaj swoją zmianę wcześniej? Mimo tego podeszłam do lady z uśmiechem.
- Dzień dobry - powiedział brunet
- Dzień dobry - odpowiedziałam
- Chcesz coś kupić?- spytał się chłopak
- Właściwie to przyszłam tutaj do Nialla, czy może wiesz gdzie może teraz być? - powiedziałam szybko
- Aa.. - powiedział brunet - Niall coś mi o tobie mówił - odparł z uśmiechem
- Na prawdę? - spytałam zaskoczona
- Masz na imię Lily? - zadał mi pytanie które było odpowiedzią na moje
- Tak - odparłam zadowolona
- Ja jestem Harry - powiedział - I tak, Niall mówił na pewno o tobie
- A wracając do mojego wcześniejszego pytania.. Gdzie on jest? - spytałam zaciekawiona
- Na zapleczu - odparł Harry
- Mogę tam iść? - spojrzałam się pytająco na chłopaka
- Raczej tak - powiedział i wskazał mi dłonią drzwi
Podeszłam do nich cicho i bezgłośnie je uchyliłam. Niall był zajęty dekorowaniem ciasta. Robił to precyzyjnie. Uśmiechnęłam się. Weszłam do środka i stanęłam bujając się na piętach za chłopakiem. Nie usłyszał ani nie zauważył mnie. Ujrzałam kształtujące się na torcie moje imię z cukrowych różyczek. Jaki chłopak robi takie coś dla nowo poznanej dziewczyny? Na pewno nie do końca normalny. Zaśmiałam się cicho. Niall obrócił się zaskoczony i omal nie upadł. Miał wręcz przerażony wyraz twarzy. W tej chwili śmiałam się tak głośno jak jeszcze nigdy. Wręcz dusiłam się ze śmiechu. Czułam jak na moich policzkach powstają rumieńce i dołeczki. W pewnej chwili usłyszałam śmiech blondyna. Śmiał się głośniej ode mnie.
- Co ty tu - przerwał śmiejąc się - robisz?
- Kazałeś mi przyjść więc jestem - wciąż się śmiałam
W pewnej chwili do pomieszczenia wpadł Harry i obsypał nas mąką. Nie wiem co ta czynność miała na celu ale wywołała u mnie chęć zabicia bruneta. Kiedy już ruszałam w jego kierunku ten zaczął biec. Pobiegłam za nim. Śmialiśmy się. Zachowywałam się jak dziecko ale cieszyło mnie to. Kiedy byłam już blisko schwytania Harry'ego poczułam jak oplatają mnie w talii ramiona Niall'a i podnoszą do góry moją drobną sylwetkę. Cicho pisnęłam. Wszyscy się zatrzymaliśmy. Niall postawił mnie. Rozejrzeliśmy się.
- Jezu jaki tu chlew - powiedział łapiąc się za głowę Harry.
- Ty go narobiłeś obrzucając mnie mąką - powiedziałam
- I mnie - dodał Niall uśmiechając się
- Hmm... Może posprzątamy? Gdzie są miotły? - spytałam się
- W schowku - powiedział Harry i ruszył na zaplecze
*
Po kilku minutach z drzwi wyłonił się Harry z trzema miotłami. Podał po jednej mi i Niall'owi
- Ja sprzątam tyły a wy tutaj - powiedział nie dając nam wyboru i ruszył w kierunku z którego przyszedł.
- Um.. To jak? Ty na lewo ja na prawo? - spojrzałam na blondyna
- Dobrze - uśmiechnął się
Nie umiałam dobrze zamiatać, prawie nigdy nie sprzątałam w domu. Niall szybko to zauważył.
- Lily może ja tu zamiotę? - spytał
- Umm - zarumieniłam się - dobrze
- Usiądź za ladą, lub na ladzie. Jak wolisz - powiedział wracając do zamiatania
*
Wybrałam drugą opcje. Obserwowałam jak blondyn zamiatał pomieszczenie. Najpierw podwinął rękawy swojej koszuli, a następnie wziął się do roboty. A właśnie... Był ubrany w czarne rurki i zwykłą biały t-shirt na który miał zarzuconą granatową koszulę w kratę. Wyglądało to na przypadkowy zestaw ale bardzo mi się podobał. Uśmiechnęłam się dokładnie w tym momencie w którym blondyn spojrzał się w moim kierunku.
- O co właściwie chodziło z tym ciastem? - spytałam
- Lubię być miły, a zauważyłem, że lubisz słodycze - uśmiechnął się lekko rumieniąc
- A kto by nie lubił słodyczy? - spytałam śmiejąc się
Chłopak wzruszył ramionami, zaśmiał się i wrócił do zamiatania. Na prawdę zrobił to ciasto tylko dla tego, że chciał być miły? No cóż, wszystko jest możliwe. Zaburczało mi w brzuchu. No właśnie gdzie jest to ciasto? Postanowiłam na razie o to nie pytać i czekałam aż Niall skończy zamiatać. Poszło mu to naprawdę szybko. Już po chwili nie było ani śladu mąki na podłodze. Chłopak ruszył odnieść miotłę na zaplecze. Nie wracał kilkanaście minut.
- Lily! - w końcu mnie zawołał
- Tak? - spytałam się głośno
- Chodź tu! - powiedział
Zeskoczyłam z lady i ruszyłam na zaplecze. W progu stał Niall z stosikiem ubrań w ręce.
- Chciała byś się może przebrać? - zapytał się
- Jasne! Skąd masz te ubrania? - spojrzałam zaskoczona na chłopaka
- Na zapleczu znajdziesz wszystko - zaśmiał się - tam jest łazienka - wskazał mi odpowiednie drzwi
Odebrałam ubrania od chłopaka i ruszyłam do toalety. Weszłam do niej i rozłożyłam ubrania na stoliczku. Jak na tak małą cukiernie łazienkę mieli wręcz ekskluzywną. Przyjrzałam się strojowi który wybrał chłopak. Była to błękitna spódnica do kolan i czarna bokserka. Czyli jednak chłopak ma gust. Ubrałam się w strój. Przyjrzałam się sobie w lusterku. Coś mi nie grało. Ubrania wyglądały na całkowicie nowe i nigdy nie noszone. Postanowiłam jeszcze rozczesać włosy i wytrzepać z nich chociaż trochę mąki. Po chwili wyszłam z łazienki.
- Niall, powiedz mi prawdę, skąd masz te ubrania? - spytałam poważnym tonem stojąc na przeciwko chłopaka
- Emm.. Poprosiłem Harry'ego aby przywiózł jakieś ubrania swojej siostry Gemmy - odparł zrezygnowany
- Zrobił to tak szybko? - spytałam zaskoczona
- Mieszka całkiem blisko, jeździ dobrze na rowerze.. jak widzisz zdążył - odparł Niall uśmiechając się
Wciąż stał w progu zaplecza. Jakby coś ukrywał.
- Może usiądziesz - powiedział z nutką niecierpliwości w głosie
- Ohh... dobrze - ruszyłam w stronę stołów i usiadłam na krześle przy jednym z nich. Założyłam nogę na nogę i zaczęłam oglądać swoje paznokcie jakby były najciekawszą rzeczą w całym pomieszczeniu.
*
Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Uniosłam głowę w górę i otworzyłam buzię z zachwytu.
- Jezu jakie to ciasto jest wielkie! - wykrzyknęłam wyolbrzymiając fakty
Chłopak zaśmiał się głośno i postawił je przede mną na stoliki. Klasnęłam.
- Wiesz, że zupełnie o nim zapomniałam? - powiedziałam uśmiechając się
- Trudno mi w to uwierzyć - zaśmiał się Niall - chcesz kawałek? - spytał się
- Jeszcze się pytasz? - spojrzałam na niego zdziwiona
- Tak nakazuje kultura - odparł chłopak i zaczął kroić ciasto
Był to okrągły biszkopt, nadziany kremem oraz ozdobiony perełkami i moim imieniem ułożonym z różyczek. Chłopak podał mi jeden kawałek życząc smacznego i zaczął obserwować jak jem ciasto. Wywołało to ogromne rumieńce na moich policzkach. Mimo tego zjadłam swój kawałek bardzo szybko. Od razu zostałam zasypana lawiną pytań na temat czy ciasto smakowało, czy nie było za suche etc. Na każde pytanie wybuchałam śmiechem i odpowiadałam, że wszystko było perfekcyjne. Po pewnym czasie zabrakło mu pomysłów i zamilkł. W tym czasie wpatrywał się w pustą przestrzeń jakby rozmyślając. W końcu jednak chłopak otworzył usta i zadał mi zaskakujące pytanie.
- A więc Lily, czy zostaniesz moją...
*****
No i jak podobało się?
Przepraszam, że tyle czasu musieliście czekać!
Na prawdę przepraszam!
Następny rozdział będzie punktualnie ♥
Zapraszam do czytania
*
Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie nucąc pod nosem. Wyjęłam z szafki czarną kloszowaną spódnice do kolan, białą koszulę, różowy sweterek oraz czarne koturny z kokardką. Westchnęłam. Zdjęłam z półki kilka kosmetyków i wróciłam do łazienki. Ubrałam się w przygotowane ubrania. Stanęłam przed lustrem. Zaczęłam zaplatać warkocz na prawą stronę. Przyjrzałam się sobie. Nigdy nie uważałam siebie za brzydką. Wręcz przeciwnie. Lubiłam siebie. Wiele osób mi tego zazdrościło. Nawet kiedy będąc młodsza byłam wyśmiewana wciąż uważałam siebie za nie najgorszą. To chyba dobrze, co nie? Nałożyłam lekki makijaż na twarz, poprawiłam jeszcze raz usta kremowym błyszczykiem i wyszłam z łazienki. Zauważyłam, że moja współlokatorka się już przebudziła. Była to brunetka z miłą twarzą i błękitnymi oczami. Zdawała być się nie najgorszą sąsiadką. Zerknęłam na zegarek. Była 7:30.
- Czemu mnie obudziłaś? - powiedziała oskarżycielskim tonem brunetka patrząc na zegarek
- Nie obudziłam cię, sama się obudziłaś - odparłam
- Ale światło... - zaczęła
- Za światło możesz winić słońce nie mnie - mrugnęłam do niej
- No dobrze.. skoro już wstałam.. - powiedziała powoli przeciągając się - to jak masz na imię? - spytała stojąc już wyprostowana obok mnie
- Lily - odparłam uśmiechając się
- Jak słodko! Ja jestem Amy - wyciągnęła rękę, uścisnęłam ją
- Fajne imię - powiedziałam
- Ugh.. niezbyt je lubię - powiedziała z naburmuszoną miną brunetka przez co musiałam się zaśmiać
- Jest ładne, wprost perfekcyjne! - wykrzyknęłam
- Omm.. no to dziękuję - odparła zadowolona Amy - Łazienka już wolna? - spytała po chwili
- Tak - odparłam - możesz wejść - dodałam
Amy wyjęła to co potrzebne z szafek i ruszyła szybko do łazienki.
Wydawała się być zwykłą pogodną dziewczyną. Nawet miłą. Uśmiechnęłam się. Przypominała.. przypominała mi moją siostrę. Oby dwie były brunetkami jednak moja siostra miała brązowe oczy, a Amy błękitne. Oby dwie były bardzo pogodne. Przysiadłam na krześle obok biurka. Poprawiłam włosy. Byłam poddenerwowana. Zgadnijcie dlaczego? Otóż.. Wczoraj Niall poprosił mnie żebym do niego znowu wpadła, więc stwierdziłam że przyjdę jak wczoraj około 12. Byłam bardzo ciekawa tego spotkania, chciałam dowiedzieć się więcej o blondynie. Miał miły uśmiech i chyba był godny zaufania.
*
Z moich rozmyślań o chłopaku wyrwała mnie Amy potrząsając moje ramię. Była ubrana w szary sweter, zwykłe dżinsy i trampki.
- Idziesz coś zjeść? - spytała
- Gdzie?
- Do McDonalda - powiedziała Amy
- Hmm.. - zamyśliłam się - czemu nie, jestem głodna i zjem nawet fastfood
Tak nie przepadałam za McDonaldem, czy KFC ale tak dawno nie byłam w tego typu miejcu, że z chęcią coś tam zjem.
- To super! - wykrzyknęła brunetka i ruszyła w stronę drzwi
Po chwili również wstałam, chwyciłam telefon oraz portfel i włożyłam je do kieszeni moich spodni. Ruszyłam za Amy która stała w progu lekko się niecierpliwiąc. Zeszłyśmy po schodach na parter gdzie Amy wpadła przez swoją nieuwagę na chłopaka. Brunet, brązowe oczy, nawet wysoki. Widziałam go wczoraj na wykładach. Chwała Bogu żadne z nich się nie przewróciło więc nie musiałam odkładać swojej wizyty w McDonaldzie i zaspokojenia głodu na później. Szarpnięłam za rękaw Amy i wyprowadziłam ją na zewnątrz budynku.
- To w którą stronę idziemy? - spytałam
Brunetka zachowywała się jakby ktoś na nią rzucił zaklęcie bądź miała bliskie spotkanie z meduzą - oczywiście tą z greckiej mitologii. Pstryknełam palcami przed jej twarzą. W końcu ożyła i zaczęła prowadzić mnie do McDonalda. Nadal miała nieobecny wzrok.
*
Weszłyśmy do fastfooda. Amy wyglądała już na całkowicie żywą co mnie bardzo ucieszyło. Podeszłyśmy do lady. Bez zastanowienia zamówiłam tosty z jajkiem, muffinke i kawę. Amy ponowiła moje zamówienie. Po kilku minutach odebrałyśmy nasze śniadanie i udałyśmy się z nim do jednego ze stolików. Byłam tak pochłonięta spożywaniem mojego tosta, że nie zauważyłam, że Amy ponownie odpływa.
- Amy? Amy?? Amy! - zaczęłam ją budzić
- Tak? - powiedziała jakby ktoś wyrwał ją ze snu
- Jesz, czy nie? - spytałam
- A tak... Już jem - powiedziała chwytając w rękę tosta
Przez reszte naszego jakże "zdrowego" śniadania rozmawiałyśmy między innymi na temat 'jak dobra jest ta muffinka'. Nie wspomniałyśmy ani razu o chłopaku.
*
Wróciłyśmy już do akademika. Amy zamiast nieprzytomnie leżeć wyszła na korytarz i pukała do pokoi próbując poznać ludzi. Bynajmniej taki miała zamiar. Ja natomiast zerkałam niecierpliwie na zegarek i bawiłam się moim telefonem grając w pacmana. Zerknęłam ponownie na zegarek. Tak! Jest już wpół do dwunastej. Mogłam wyjść! Ucieszyłam się. Szybko wstałam z łóżka i wybiegłam z pokoju. Rękawy zarówno sweterka jak i koszuli miałam podwiniete do łokci ze względu na temperaturę która na prawdę wyjątkowo jak na tą porę roku była wysoka. Włosy miałam spięte w warkocz przerzucony na prawą stronę. Całości dopełniał mój wielki uśmiech z którym szłam w kierunku cukierni.
*
Weszłam uśmiechnięta do budynku. Dzwoneczki w drzwiach donośnie zadzwoniły. Przy ladzie stał wyłącznie brunet z którym Niall wczoraj pracował. Zaniepokoiłam się. Co jeśli Niall miał dzisiaj swoją zmianę wcześniej? Mimo tego podeszłam do lady z uśmiechem.
- Dzień dobry - powiedział brunet
- Dzień dobry - odpowiedziałam
- Chcesz coś kupić?- spytał się chłopak
- Właściwie to przyszłam tutaj do Nialla, czy może wiesz gdzie może teraz być? - powiedziałam szybko
- Aa.. - powiedział brunet - Niall coś mi o tobie mówił - odparł z uśmiechem
- Na prawdę? - spytałam zaskoczona
- Masz na imię Lily? - zadał mi pytanie które było odpowiedzią na moje
- Tak - odparłam zadowolona
- Ja jestem Harry - powiedział - I tak, Niall mówił na pewno o tobie
- A wracając do mojego wcześniejszego pytania.. Gdzie on jest? - spytałam zaciekawiona
- Na zapleczu - odparł Harry
- Mogę tam iść? - spojrzałam się pytająco na chłopaka
- Raczej tak - powiedział i wskazał mi dłonią drzwi
Podeszłam do nich cicho i bezgłośnie je uchyliłam. Niall był zajęty dekorowaniem ciasta. Robił to precyzyjnie. Uśmiechnęłam się. Weszłam do środka i stanęłam bujając się na piętach za chłopakiem. Nie usłyszał ani nie zauważył mnie. Ujrzałam kształtujące się na torcie moje imię z cukrowych różyczek. Jaki chłopak robi takie coś dla nowo poznanej dziewczyny? Na pewno nie do końca normalny. Zaśmiałam się cicho. Niall obrócił się zaskoczony i omal nie upadł. Miał wręcz przerażony wyraz twarzy. W tej chwili śmiałam się tak głośno jak jeszcze nigdy. Wręcz dusiłam się ze śmiechu. Czułam jak na moich policzkach powstają rumieńce i dołeczki. W pewnej chwili usłyszałam śmiech blondyna. Śmiał się głośniej ode mnie.
- Co ty tu - przerwał śmiejąc się - robisz?
- Kazałeś mi przyjść więc jestem - wciąż się śmiałam
W pewnej chwili do pomieszczenia wpadł Harry i obsypał nas mąką. Nie wiem co ta czynność miała na celu ale wywołała u mnie chęć zabicia bruneta. Kiedy już ruszałam w jego kierunku ten zaczął biec. Pobiegłam za nim. Śmialiśmy się. Zachowywałam się jak dziecko ale cieszyło mnie to. Kiedy byłam już blisko schwytania Harry'ego poczułam jak oplatają mnie w talii ramiona Niall'a i podnoszą do góry moją drobną sylwetkę. Cicho pisnęłam. Wszyscy się zatrzymaliśmy. Niall postawił mnie. Rozejrzeliśmy się.
- Jezu jaki tu chlew - powiedział łapiąc się za głowę Harry.
- Ty go narobiłeś obrzucając mnie mąką - powiedziałam
- I mnie - dodał Niall uśmiechając się
- Hmm... Może posprzątamy? Gdzie są miotły? - spytałam się
- W schowku - powiedział Harry i ruszył na zaplecze
*
Po kilku minutach z drzwi wyłonił się Harry z trzema miotłami. Podał po jednej mi i Niall'owi
- Ja sprzątam tyły a wy tutaj - powiedział nie dając nam wyboru i ruszył w kierunku z którego przyszedł.
- Um.. To jak? Ty na lewo ja na prawo? - spojrzałam na blondyna
- Dobrze - uśmiechnął się
Nie umiałam dobrze zamiatać, prawie nigdy nie sprzątałam w domu. Niall szybko to zauważył.
- Lily może ja tu zamiotę? - spytał
- Umm - zarumieniłam się - dobrze
- Usiądź za ladą, lub na ladzie. Jak wolisz - powiedział wracając do zamiatania
*
Wybrałam drugą opcje. Obserwowałam jak blondyn zamiatał pomieszczenie. Najpierw podwinął rękawy swojej koszuli, a następnie wziął się do roboty. A właśnie... Był ubrany w czarne rurki i zwykłą biały t-shirt na który miał zarzuconą granatową koszulę w kratę. Wyglądało to na przypadkowy zestaw ale bardzo mi się podobał. Uśmiechnęłam się dokładnie w tym momencie w którym blondyn spojrzał się w moim kierunku.
- O co właściwie chodziło z tym ciastem? - spytałam
- Lubię być miły, a zauważyłem, że lubisz słodycze - uśmiechnął się lekko rumieniąc
- A kto by nie lubił słodyczy? - spytałam śmiejąc się
Chłopak wzruszył ramionami, zaśmiał się i wrócił do zamiatania. Na prawdę zrobił to ciasto tylko dla tego, że chciał być miły? No cóż, wszystko jest możliwe. Zaburczało mi w brzuchu. No właśnie gdzie jest to ciasto? Postanowiłam na razie o to nie pytać i czekałam aż Niall skończy zamiatać. Poszło mu to naprawdę szybko. Już po chwili nie było ani śladu mąki na podłodze. Chłopak ruszył odnieść miotłę na zaplecze. Nie wracał kilkanaście minut.
- Lily! - w końcu mnie zawołał
- Tak? - spytałam się głośno
- Chodź tu! - powiedział
Zeskoczyłam z lady i ruszyłam na zaplecze. W progu stał Niall z stosikiem ubrań w ręce.
- Chciała byś się może przebrać? - zapytał się
- Jasne! Skąd masz te ubrania? - spojrzałam zaskoczona na chłopaka
- Na zapleczu znajdziesz wszystko - zaśmiał się - tam jest łazienka - wskazał mi odpowiednie drzwi
Odebrałam ubrania od chłopaka i ruszyłam do toalety. Weszłam do niej i rozłożyłam ubrania na stoliczku. Jak na tak małą cukiernie łazienkę mieli wręcz ekskluzywną. Przyjrzałam się strojowi który wybrał chłopak. Była to błękitna spódnica do kolan i czarna bokserka. Czyli jednak chłopak ma gust. Ubrałam się w strój. Przyjrzałam się sobie w lusterku. Coś mi nie grało. Ubrania wyglądały na całkowicie nowe i nigdy nie noszone. Postanowiłam jeszcze rozczesać włosy i wytrzepać z nich chociaż trochę mąki. Po chwili wyszłam z łazienki.
- Niall, powiedz mi prawdę, skąd masz te ubrania? - spytałam poważnym tonem stojąc na przeciwko chłopaka
- Emm.. Poprosiłem Harry'ego aby przywiózł jakieś ubrania swojej siostry Gemmy - odparł zrezygnowany
- Zrobił to tak szybko? - spytałam zaskoczona
- Mieszka całkiem blisko, jeździ dobrze na rowerze.. jak widzisz zdążył - odparł Niall uśmiechając się
Wciąż stał w progu zaplecza. Jakby coś ukrywał.
- Może usiądziesz - powiedział z nutką niecierpliwości w głosie
- Ohh... dobrze - ruszyłam w stronę stołów i usiadłam na krześle przy jednym z nich. Założyłam nogę na nogę i zaczęłam oglądać swoje paznokcie jakby były najciekawszą rzeczą w całym pomieszczeniu.
*
Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Uniosłam głowę w górę i otworzyłam buzię z zachwytu.
- Jezu jakie to ciasto jest wielkie! - wykrzyknęłam wyolbrzymiając fakty
Chłopak zaśmiał się głośno i postawił je przede mną na stoliki. Klasnęłam.
- Wiesz, że zupełnie o nim zapomniałam? - powiedziałam uśmiechając się
- Trudno mi w to uwierzyć - zaśmiał się Niall - chcesz kawałek? - spytał się
- Jeszcze się pytasz? - spojrzałam na niego zdziwiona
- Tak nakazuje kultura - odparł chłopak i zaczął kroić ciasto
Był to okrągły biszkopt, nadziany kremem oraz ozdobiony perełkami i moim imieniem ułożonym z różyczek. Chłopak podał mi jeden kawałek życząc smacznego i zaczął obserwować jak jem ciasto. Wywołało to ogromne rumieńce na moich policzkach. Mimo tego zjadłam swój kawałek bardzo szybko. Od razu zostałam zasypana lawiną pytań na temat czy ciasto smakowało, czy nie było za suche etc. Na każde pytanie wybuchałam śmiechem i odpowiadałam, że wszystko było perfekcyjne. Po pewnym czasie zabrakło mu pomysłów i zamilkł. W tym czasie wpatrywał się w pustą przestrzeń jakby rozmyślając. W końcu jednak chłopak otworzył usta i zadał mi zaskakujące pytanie.
- A więc Lily, czy zostaniesz moją...
*****
No i jak podobało się?
Przepraszam, że tyle czasu musieliście czekać!
Na prawdę przepraszam!
Następny rozdział będzie punktualnie ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)