sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział III - Miłość i niespodzianka

Rozdział z tygodniowym poślizgiem
Tak wiem... jestem leniem ahahh
Zapraszam do czytania :)

*

- Czy zostaniesz... moją przyjaciółką? - spytał się chłopak uśmiechając się
- Oh.. oczywiście, nawet nie musiałeś pytać - zaśmiałam się
Zauważyłam, że chłopak był rozdarty jakby chciał się spytać o coś jeszcze ale zmienił zdanie. Uśmiechnęłam się zachęcająco. Niall odpowiedział uśmiechem i opuścił głowę wpatrując się w swoje kolana. Poczułam się nieswojo.
- Niall.. może ja już pójdę? - spytałam lekko się uśmiechając
Chłopak spojrzał na mnie.
- Mogę cię odprowadzić? - spytał z nadzieją
- Oczywiście - powiedziałam zeskakując z lady
Niall jakby się ożywił i podążając za mną podszedł do drzwi i je otworzył. W progu krzyknął do Harry'ego, że zostawia go samego w cukierni i wyszedł na zewnątrz. Objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego zaskoczona. Chłopak speszył się i zabrał swoją rękę z mojej tali. Wsadził dłonie do kieszeni swoich spodni i szedł milcząc obok mnie. W końcu stanęliśmy pod bramą akademika. Obróciłam się w stronę chłopaka i szybko pocałowałam go w policzek po czym odeszłam machając ręką. Wchodząc do budynku ostatnim co zobaczyłam był jego uśmiech.

*

około 2 miesiące później

*

A więc.. przyszła zima. Aktualnie była połowa grudnia. Za oknami padał piękny śnieżnobiały puch. Ja i Niall byliśmy dobrymi przyjaciółmi, widywaliśmy się prawie codziennie. Jednego dnia ja przychodziłam do niego do cukierni, kiedy indziej on stał pod bramą akademika czekając na mnie. Z moją współlokatorką byłam w równie dobrych kontaktach. Często wychodziłyśmy razem na zakupy, robiłyśmy razem projekty... stałyśmy się dla siebie jak siostry. Uśmiechnęłam się do siebie.W tej chwili siedziałam na zajęciach i rozmyślałam o wszystkim co stało się od początku roku szkolnego. Myślałam też o tym jak dawno nie widziałam się z moją prawdziwą siostrą.. po prostu tęskniłam. Czekałam z utęsknieniem na koniec wykładu. Niedawno zaczęto nas przygotowywać do sesji na koniec semestru. Byłam wykończona. To całe gówno miało zacząć się już za 2 miesiące, a ja co prawda uczyłam się systematycznie ale już zaczynałam denerwować i tu właśnie ludzi z mojego akademika i studiów wpadli na najgłupszy pomysł.. Postanowili urządzić zabawę! Tak! Zabawę! Aby się odstresować, napić i nie wiadomo co jeszcze. Zgadnijcie kiedy miało się do odbyć? Już za 2 dni. Oczywiście wszyscy byli podekscytowani. Wynajęto klub i chcąc nie chcąc musiałam się na to złożyć. Amy tak jak ja nie miała z kim iść więc będąc singielkami postanowiłyśmy się tam udać razem. Dzisiaj miałam w planach iść na zakupy w których towarzyszyć mi będzie właśnie Amy i Niall. Spojrzałam w kierunku brunetki, siedziała wpatrzona w tego bruneta na którego wpadła na początku roku. Boże.. nieszczęśliwie zakochana. Jak on miał na imię? Zayn? Chyba tak. Wyjątkowe i ciekawe. Chłopak wydawał się olewać cały świat, wszędzie był sam mimo, że całkiem sporo dziewczyn posyłało mu zachęcające spojrzenia on pozostawał nie wzruszony. Zanotowałam kilka słów wykładowcy w zeszycie. W końcu Amy odwróciła wzrok i skupiła się na wykładzie. W tej chwili zanotowałam coś zaskakującego. Zayn spojrzał się na nią i lekko uśmiechnął. Czyli.. Czy to była nieszczęśliwa miłość z obu stron? Wpadłam na pomysł żeby działać najwyżej na zabawę pójdę sama. Uśmiechnęłam się. Musiałam mój plan wcielić w życie.

*

Wykład się skończył wszyscy powoli opuszczali salę. Zayn wciąż siedział na swoim miejscu i zbierał notatki do torby. Szybko do niego podbiegłam.
- Hej! Masz na imię Zayn, prawda? Więc czy nie chciał byś iść z moją koleżanką na zabawę? Widzę, że na siebie patrzycie, to co? Zgodzisz się? - Zasypałam bruneta pytaniami z szybkością światła
Przez chwile patrzał się na mnie zaskoczony. A po chwili wypuścił powietrze i zamknął oczy.
- Myślę, że ona raczej mnie...
- Co ty mówisz? Proszę zaufaj mi! Ona tam stoi! Podejdź do niej! - przerwałam mu
Spojrzeliśmy oboje w kierunku Amy. Brunetka rozglądała się nie pewnie w poszukiwaniu najpewniej mnie.
- To co? - spytałam
- Hmm.. dobrze, ale jeśli się nie zgodzi to..
- Tak, to będzie moja wina! A teraz idź! - ponownie przerwałam Zayn'owi
Brunet w końcu wstał i ruszył w kierunku mojej przyjaciółki. Ta zrobiła zaskoczoną minę, a ja wyszłam z sali uśmiechając się do pary która w tej chwili ze sobą rozmawiała.

Poczułam się lepiej bo tak jakby pomogłam ich miłości.. szkoda, że mi nikt nigdy tak nie pomoże.

Wyszłam na dziedziniec i zszokowana otworzyłam usta widząc pewną osobę.

*

HELOOOOOOO

JAK SIĘ PODOBAŁO?? WSTAWIŁAM SPECJALNIE NA ŚWIĘTA (:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz